15 maj 2009

Rozdział VI

Rano rozpoczęła się kolejna juz chyba 6 kłótnia w ciągu dwóch nocy i trzech dni. Tym razem poszło o to, co będzie na śniadanie.
-Dobra to zrobimy tosty - powiedziała Ayo.
-Dobra niech będą tosty - powiedział Ruki.
-No i dobra. Dajcie co potrzebne - rozkazał Reita.
Wszyscy spojrzeli się na niego morderczym wzrokiem.
-No co? -zapytał.
-Przecież ty tostów nie umiesz robić - stwierdziłam.
-Nie w ogóle.
-No w ogóle. Wczoraj rano był przyfajczony - powiedziałam.
-Dobra koniec gatki szmatki! Siadać przy stole! - wtrąciła sie TenTen.
Wszyscy usiedli posłusznie przy stole w szybkim tempie z wyjątkiem mnie i jej. My zabrałyśmy się za tosty, natomiast Uruha już marudził:
-Mam nadzieję, że te tosty nie będą spalone i chociażby pożywne, bo jestem głodny - mamrotał.
Tosty były już gotowe.
-Śniadanie podano do stołu! - powiedziałyśmy i postawiłyśmy dozy talerz tostów na stole.
Uru rzucił się jako pierwszy łapiąc dwa tosty, jeden w jedną rękę drugi w drugą.
-Te tosty som pysne - powiedział z pełna buzią.
-Wspominałem jus ze te dziefcyny som doblymi kuchalkami? - zapytał Kai również z pełna buzią.
-Nie nie wspominałeś - mruknął Reita.
-Dobra, następnym razem sam robisz sobie tosty - powiedziałam.
-Oj, cicho - naburmuszył się a wszyscy zaczęli się śmiać.
Po śniadaniu wszyscy rozeszli się do domów.
-Wreszcie cisza! - powiedziałam i usiadłam na kanapie w salonie.
-Oj tak, cisza - Reita usiadł w fotelu.
Potem przez kilka godzin oglądaliśmy telewizje. O dziwo nie było kłótni o to co kto chce oglądać. Tak jak się włączyło na program muzyczny tak leciał przez 5 godzin. Jak obejrzeliśmy telewizję mój kochany brat zaproponował "wycieczkę" po Tokio, co mnie masakrycznie zdziwiło.
-Ty mnie zabierasz na spacer? - zapytałam ze zdziwieniem. -No w końcu jestes moją słodką młodsza siostrzyczka - uśmiechnął się.
-Z tą słodka to nie przesadzaj. Ja ci jeszcze dam popalić - szeroki uśmiech.
-Siostra ty ze mną nie zaczynaj.
-Haha! Bardzo śmieszne - pokazałam mu język.
Po gadaninie wyszliśmy do miasta. Najpierw poszliśmy do takiego fajnego muzeum o Tajwanie. Nie obeszło się bez napału Reity na zdjęcia.

Następnie poszliśmy do Lunaparku. Tam też braciszek miał fioła na zdjęcia. Za karę zaciągnęłam go na rollercoastera tego największego. W czasie jazdy:
-Ale jazda! - krzyczałam. Natomiast Akira:
-Ja chcę na dół T^T - mamrotał - Niedobrze mi - zrobił się cały zielony.
Gdy już się przejechaliśmy kazałam Reicie:
-Reita! Wygraj dla mnie misia na strzelnicy - wskazałam na strzelnice.
-No dobra. Tylko nie zabijaj jak go nie zdobędę - powiedział.
-To będziesz strzelał do tąd aż wygrasz - uśmiechnęłam się.
-Okey. Okey - Rei próbował chyba z 10 razy dopiero za 11 mu się udało.
-Arigato ^^ - podziękowałam - Reita kupisz mi popcorn?
-Masz i idź sobie kup - dał mi kasę.
Wieczorem wróciliśmy do domu. Reita mi oznajmił:
-Idę spać. Tak mnie zmęczyłaś dzisiaj, gorzej niż jak dostaje świra na scenie - ziewnął.
-Mówiłam, ze jeszcze dam ci popalić - puściłam mu oczko.
-Dobra, dobra. Wstań jutro wcześniej i zrób śniadanie.
-Dlaczego ja?!
-I tak wstaniesz.
-Dobra, to na śniadanie będą tosty - uśmiechnęłam się.
-Znowu?
-Ja chcę tosty
-A coś innego?
-A co chcesz? Płatki na mleku?
-Haha! Dobra niech będą tosty - Stwierdził i poszedł spać do pokoju. Ja zrobiłam to samo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz